Nie pomnażajcie boleści tego świata, panowie! Ostatnie wydarzenia w Syrii

Źródło: http://3rm.info/28803-ne-preumnozhayte-skorb-etogo-mira-gospoda-poslednie-sobytiya-v-sirii.html

Data publikacji: 27.09.2012

Tłum. RX

W dniu 26 września o 7:00 rano Damaszkiem wstrząsnęły dwie potężne eksplozje. W oknach zadrżały szyby, na ulicach palba karabinowa. Dwa samochody-bomby eksplodowały przy budynku Sztabu Generalnego Armii Syryjskiej. Następnie grupa bandyckich terrorystów próbowała w zamęcie opanować budynek ale spotkała się z należytą odpowiedzią, żołnierze zachowali się profesjonalnie i mężnie. Część napastników została zatrzymana, inni zostali zabici i odnieśli rany. Są ofiary wśród obrońców ojczyzny i wśród cywili. Według danych na tę chwilę czterech wojskowych zmarło od ran, czternastu cywilów i żołnierzy odniosło rany. Została przelana krew także żołnierzy frontu informacyjnego, dziennikarzy. Dyrektor telekanału Al.-Alam, Hussein Murtada ranny a korespondent telekanału PressTV, Maja Naser, został zabity przez bandytów. Miało to miejsce kiedy dziennikarze wykonywali swoje obowiązki zawodowe filmując wydarzenia na Placu Omajjadów. Eksplozje miały miejsce w czasie kiedy w tym rejonie, niedaleko Placu Omajjadów, to znaczy w samym centrum miasta, ludzie jechali do pracy i droga była zapełniona samochodami i busami. Tylko z powodu szczęśliwego zbiegu okoliczności obeszło się bez ogromnych ofiar. Słychać było syreny straży pożarnej. Nad zaatakowanym budynkiem unosiły się kłęby dymu ale strażacy szybko uwinęli się z ogniem. Wraże media zaczęły rozdmuchiwać incydent zgodnie z zasadą „robienia z muchy słonia”. Doniosły o śmierci dowódców wojskowych włącznie z ministrem obrony, informowali o zażartych bojach, zajęciu budynku telewizji i nawet o „nalotach lotniczych na Damaszek”. Jednakże telewizja syryjska pracuje jak dawniej a Minister Informacji Syrii, Omran Az-Zoubi wystąpił obalając podobne pogłoski.

W przeddzień „bojownicy o demokrację” wysadzili szkołę znajdującą się na drodze pomiędzy lotniskiem a Damaszkiem. Siedmioro ludzi odniosło rany. Swoją zbrodnię bandyci usiłowali wyjaśnić tym, że rzekomo ta szkoła była używana do szkolenia policjantów. Jednakże są to próby „krycia tyłka” przez złoczyńców. To była po prostu szkoła z internatem. Ucierpiały budynki szkolne i wyposażenie. W tym czasie na trybunach Zgromadzenia Ogólnego ONZ znowu rozbrzmiały agresywne przemówienia przeciwko Syrii. Ci którzy uparcie odmawiają dostrzeżenia zbrodni bandyckich terrorystów, ci którzy nie znają litości dla narodu syryjskiego cierpiącego od działań terrorystyczno-bandyckich, ci którzy odmawiają uznania ich przestępstw jako aktów terrorystycznych i ci którym brakuje ducha do tego żeby po ludzku wyrazić współczucie martwym ofiarom, rannym, cierpiącym, wstępując na wysokie trybuny Zgromadzenia Ogólnego ONZ, dosłownie nagle, jakimś magicznym sposobem, przekształcają się i przepełniają się, rzekomo, wielką litością dla „uciśnionego narodu”. Ci , którzy zbroją i podjudzają bandyckich terrorystów, zaczynają wylewać łzy nad mieszkańcami Syrii. Krokodyl także płacze kiedy pożera człowieka. Prezydent USA Obama, uniósł się agresywnym i obłudnym przemówieniem w którym wezwał prezydenta Syrii Baszara al.-Assada do „odejścia i nie mnożenia boleści tego świata”. Ale czyż pomyślał ten czarny „światowy żandarm” o cierpieniach tego świata kiedy „prasował” tomahawkami Libijską Dżamahiriję? Kiedy zostały zabite niczego nie winne maleńkie wnuczęta Muammara Kaddafiego, które jeszcze nawet nie mogły wymówić nazwy zamorskiego morderczego państwa? Kiedy kwitnący kraj został zalany krwią swoich synów i córek, rozdarty i cofnięty wstecz o dziesięciolecia? Co wtedy myślał Obama o boleści nie tyle świata co konkretnych matek, o osieroconych dzieciach, o 6 milionach roztrzaskanych losów ludzkich? A co myśli Obama teraz o boleści matek syryjskich żołnierzy? A o boleści krewnych zabitych w barbarzyńskich zamachach terrorystycznych w Damaszku, Aleppo, Deir ez-Zar, Idleb i innych miastach głęboko cierpiącej Syrii, która już znużyła się liczeniem pomordowanych ofiar? Obama i inni panowie w szykownych garniturach i pod krawatami, podobnie jak biblijni judeje, drą się na całe gardło pod adresem Baszara al-Assada, „Ukrzyżuj go, ukrzyżuj!”- i zamykają oczy na to, że WŁAŚNIE ONI popierają i tak bardzo mnożą boleści tego świata. Więc czy nie powinien ten amerykański prezydent zwrócić swoje wezwanie do samego siebie? Gdzie pan tam i niewolnik. Katarski emir Khalifa Al.-Thani już bez żadnych dyplomatycznych kamuflaży wezwał z wysokiej „cywilizowanej” trybuny do jawnej zbrodni wojennej, do napaści na suwerenne państwo, bez sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ: „Radzie Bezpieczeństwa nie udało się osiągnąć skutecznej pozycji i lepiej dla arabskich krajów żeby same podjęły ingerencję, opierając się na narodowych, humanitarnych, politycznych i wojskowych zobowiązaniach i zrobić wszystko co możliwe dla przerwania rozlewu krwi w Syrii”. To znaczy, że „skuteczna pozycja” w opinii emira to zgoda na wojskową interwencję i zniszczenie kraju. Jednakże jeżeli tym razem znalazły się państwa nie pragnące bezprawia to znaczy, że trzeba przynieść do Syrii „demokrację” na bombach i rakietach. Al-Thani oczywiście „zapomniał” wspomnieć o swojej niemałej roli w podżeganiu do rozlewu krwi w Syrii a poprzednio w Libii, o tym jak sponsorował uzbrojone bandy w obu krajach.

Najpierw przygotował drewno opałowe i zapalił zapałkę a teraz proponuje gaszenie pożaru benzyną. A tym, którzy mówią o „dyktaturze” w Syrii nie przeszkadzałoby przypomnieć historię dojścia do władzy tego emira, który po prostu zdetronizował swojego ojca i wstąpił na tron. Czym są wybory to już lud Kataru zapomniał. Ale ta średniowieczna monarchia absolutnie nie martwi zachodnich „demokratyzatorów”, przecież cała działalność Al-Thaniego to najobrzydliwsze wysługiwanie się USA. Jeżeli w swoim kraju jest monarchą to na arenie międzynarodowej jest chłopem pańszczyźnianym. Dlatego nikt podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego nawet nie zająknie się o konieczności przeprowadzenia wolnych wyborów w Katarze i o „legalnym przekazaniu władzy”. Za to legalnego, dwukrotnie wybranego przez naród w wolnych wyborach, prezydenta Syrii na całym świecie piętnują i oskarżają o to czego sami są winni. Najobrzydliwsze jest to jednakże, że kiedy człowiek zwący siebie socjalistą i ośmielający się podczepiać pod socjalistyczne idee, wzywa do zniszczenia kraju w którym przy władzy są inni socjaliści. Mowa jest o prezydencie Francji, Francoise Hollande, występującym przeciwko Syrii gdzie naród wyraził zaufanie Partii Arabskiego Socjalistycznego Odrodzenia.

Francoise Hollande

„Dla syryjskiego reżimu nie ma przyszłości wśród nas!”- histeryzował z trybuny żyd Hollande. „Wzywam ONZ do udzielenia narodowi syryjskiemu natychmiastowego wsparcia!”. Jakiego „wsparcia”? Oczywiście takiego jakiego udzielił jego poprzednik, prawicowy radykał, żyd Nicolas Sarkozy, który zaproponował „wsparcie” narodowi libijskiemu ociekającemu krwią! Ach, tak, jeszcze takiego samego jakiego „udzielił” narodom Jugosławii w 1999 roku, w wyniku, której zginęło tysiące Serbów, żydomason Jacques Chirac. Hollande ma z kogo brać przykład! Godnych nauczycieli ma ten pseudo-socjalista!

Jego ręce są już unurzane we krwi syryjskiego narodu po same łokcie! Przecież oficjalne persony Francji chełpiły się, że dostarczają broń bandytom, dostarczają środki łączności i wsparcie finansowe i zamierzają czynić to dalej. Ale żydowi Hollande mało jest tego, trzeba więcej, trzeba upaćkać ręce we krwi aż po barki a nawet wykąpać się w niej całkowicie, z głową! I oto wzywa on do bezprawnych działań, do zbrodni wojennej nie podlegającej przedawnieniu! Szkoda tylko, że podobne wezwania brzmią nie w jakiejś podziemnej melinie na bandyckim zebraniu, gdzie zbrodnicze elementy planują morderstwa i grabieże, ale brzmią z głównej trybuny świata. Podżeganie do masowych zabójstw dzieje się na oczach wszystkich sędziów świata, wszystkich przysięgłych, wszystkich policjantów, całej ludzkości na kuli ziemskiej! I nie ma kto zaaresztować tej zbrodniczej szajki…I ci światowi bandyci wzywają prawowitego prezydenta aby „nie mnożył boleści świata” i wzywają go do odejścia nie pytając o zdanie narodu syryjskiego? To już jest naprawdę zamiana zdrowej głowy na chorą!

Czyż nie przygotowywano czasem zamachów bombowych i przechwycenia budynku Sztabu Generalnego Armii Syryjskiej w Damaszku i następnie fali dezinformacji specjalnie pod posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ żeby po raz kolejny powiedzieć, że rzekomo „reżim nie kontroluje sytuacji” i „czas żeby go się pozbyć”?

Ale oto znowu plany wrogów spaliły i teraz na panewce. Syryjczycy już wiedzą, tak jak i kolejne posiedzenie na poziomie międzynarodowym, i oczekują albo zamachów terrorystycznych albo zalewu łgarstw albo od razu wszystkiego razem. I jeżeli z łgarstw można się ponaśmiewać to co robić, kiedy w wyniku zbrodniczych zamachów terrorystycznych, giną i odnoszą rany ludzie? Kiedy mnoży się liczba zbolałych matek…

Więc i nie mnóżcie boleści i rozpaczy tego świata, panowie! Odejdźcie sami i przestańcie mnożyć liczbę wdów i sierot. To prawda, że nigdy nie zdołacie zmyć krwi ze swoich rąk. Nigdy!

Jeliena GROMOWA,  Damaszek

3 thoughts on “Nie pomnażajcie boleści tego świata, panowie! Ostatnie wydarzenia w Syrii

  1. Ość

    Zobaczcie na nos tego Hollanda. Jak penis wygląda w zwisie nad waginą. Jahwe ich ładnie naznaczył. Jakby kpił z nich. :-))))

  2. aa

    bardzo dobry artykol: swiatem rzadzi szjka bandytow i jezeli narody sie nie zjednocza we wspolnej i zdecynowanej walce, zolnierze nie „prasna karabinem o bruk” to koniec niebawem
    ONZ od dawna nie reprezentuje nic innego jak imperializm „zachodni”

Możliwość komentowania jest wyłączona.