Afera z przejmowaniem pożydowskich kamienic

Źródło: http://aleksanderpinski.nowyekran.pl

Zdobycie prawa własności, według patentu „na bliźniaka”, jest ciągle możliwe. Wcale nie trzeba udowadniać, że przodek był właścicielem – podaje dziennikpolski24.pl

Czterokondygnacyjna kamienica wraz z oficyną stoi w jednym z najlepszych punktów Krakowa, zaledwie 10 minut spacerkiem od Rynku Głównego. Ma cztery lokale użytkowe i ok. 30 mieszkań (o łącznej powierzchni ok. 1500 m kw.). Szacunkowa wartość nieruchomości to 12 mln zł.

Przed wojną miała trzech właścicieli. Dwie trzecie udziałów należało do Malwiny Kohn, jedna trzecia – do braci: Maurycego i Józefa Ebel. Z urzędowych akt wynika, że przez kilkadziesiąt powojennych lat wszyscy posiadali status nieznanych z miejsca pobytu. Pod koniec ub. roku z księgi wieczystej kamienicy przy ul. Łobzowskiej wykreślono Maurycego Ebla. W jego miejsce pojawili się spadkobiercy, czyli wnuk Mark i synowa, Eleonora Ebel, obywatele USA.

– Z akt wynika, że sąd badał tylko dokumenty spadkowe. Skoro wydał postanowienie o dokonaniu wpisu, musiał uznać je za wystarczające – mówi Aneta Rębisz z wydziału prasowego krakowskiego sądu.

Może z tego wynikać również i to, że sąd wieczysto-księgowy wykluczył zbieżność nazwisk. Choć prawdopodobieństwo jest duże, bo w przedwojennych księgach nie podawano ani daty urodzenia właścicieli, ani imion ich rodziców. W przeszłości oszuści chętnie z tego korzystali, stosując patent „na bliźniaka”, czyli podstawiając osobę o tym samym nazwisku, co zmarły właściciel.

– Sprawdziłem wszystko, co było możliwe, żeby upewnić się, że nie występują dwie osoby o tym samym nazwisku. Nie znalazłem żadnego śladu – zapewnia mecenas Marcin Jagielski, pełnomocnik rzekomych spadkobierców.

Jednak w czerwcu sąd odmówił im udziału w sprawie o zasiedzenie nieruchomości, jednoznacznie stwierdzając, że nie są potomkami faktycznego właściciela. Mec. Jagielski przekonuje jednak, że ta kwestia wcale nie jest jeszcze przesądzona.

Tymczasem Mark i Eleonora Ebel nie cieszyli się długo odzyskaną własnością. Szybko ją odsprzedali – za 95 tys. dol. Udziały (jedną szóstą kamienicy) kupiła czwórka krakowian i spółka z Jędrzejowa. Wśród nowych właścicieli jest m.in. krakowski adwokat i biznesmen Artur Bobrowski, specjalizujący się w odzyskiwaniu pożydowskich kamienic.

Więcej:

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/malopolska/1241375-kamienice-mozna-przejac-na-slowo.html